2 lis 2013

Pierwszy post, wow! Metamorfoza!

Wszyscy mają bloga - mam i ja! Nadszedł ten sądny dzień w końcu. Bo kiedyś było tak, że dziwadła wszelkiej maści odsuwało się na margines społeczeństwa - teraz robią one zawrotną karierę na jutubach i innych takich. Internecie, za cóż Ty nas tak kochasz? <3 Nie wiem, ale również kocham Cię mocno.
A zatem, w zgodze ze swoim temperamentem będę tu randomowo z siebie wyrzucać aktualne zajawki - a jak mnie coś weźmie, zwykle na krótko wprawdzie, ale zawsze, to klękajcie narody. No i może komuś się to spodoba, pośmieje się albo coś. A jak nie to cóż, ja się i tak świetnie bawię gadając do siebie. Dobrze jest czasem porozmawiać z kimś na swoim poziomie. I to dokładnie na swoim!

Temat dzisiejszej inteligentnej dysputy z samą sobą:
.
.
.
.
(wait for it)
.
.
.
WŁOSY! Juhuuu! <3

Ludzie są uzależnieni od różnych rzeczy: od fajek, czekolady, alkoholu, seriali, mety (taaa, jestem już na 4 sezonie Breaking Bad)... Ja jestem uzależniona od grzebania przy włosach. Sama. U fryzjera nie byłam od 1 liceum. Ale jak nie zmienię co jakiś czas choćby najdrobniejszej rzeczy to zwariuję. Kiedyś wymachiwałam nożyczkami, ale że postanowiłam znów mieć długie włosy to eksperymentuję z kolorem. Ostrożnie, po trochu.

Just kiddin', nie byłabym sobą, jakbym nie pojechała po całości :D

Ostatnio się "odmłodziłam" farbując włosy na ostroczerwono. "Odmłodziłam", bo ostatni raz taki kolor miałam w 3 klasie gimnazjum. Teraz się już znacznie sprały, ale henna nierównomiernie złapała wcześniejsze ombre (dobrze, bo było mi go trochę szkoda), więc nadal fajnie wyglądają. Tak myślę. No ale czas już nadszedł na coś nowego. Ten moment się czuje w kościach! 
A w szufladzie leżała sobie jeszcze czarna henna, którą kupiłam nie wiadomo po co. Chyba miałam jej kiedyś użyć. Nie byłam jednak dziś pewna, czy chcę SUPER RADYKALNEJ zmiany. Tylko to uczucie, że coś by się tak... Z drugiej strony trzeba zostawić pole manewru na następny raz. No ale troszkę chyba nie zaszkodzi...

Wiecie, gdybym robiła tutoriale jak farbować włosy - n.p. jak zrobić wspomniane ombre, pasemka, coon tails albo cokolwiek innego - musiałyby one nosić tytuły zawierające za każdym razem frazę "Jak up***dolić siebie i wszystko dookoła". 
W dzisiejszym odcinku: "Pasemka ombre-nie-wiadomo-co , czyli jak up***dolić siebie i wszystko dookoła":


Takie tam. Brudna koszulka (ona i moje włosy wiele razem przeszły), brudna ręka, brudny zlew, brudne wszystko. A to białe przy mojej szyi i głowie to chusteczki. Zasadniczo z braku innych środków miały chronić niefarbowane włosy, szyję i inne elementy przed zabrudzeniem. Dobry pomysł, nie? Pomysł byłby normalnie na piątkę. Gdyby działał.

A efekt jest taki:

Pasmo na pierwszym planie (po lewej) nie zostało potraktowane czernią. Niesamowita różnica! 
Lol, nope. Powinny być czarne jak smoła. Za to czoło mam teraz zaje**ście fioletowe! <3 

Ale fun był przedni. Ubabrałam się jak stąd do tamtąd i napisałam o tym z miliard zdań. Bo przecież każdego to interesuje! Dzięki kochani, że jesteście!

Hej, a może nie gadam tak zupełnie do siebie? Jeśli żyjecie i jesteście ze mną i nie wiedzieć czemu postanowiliście śledzić moje rozbrykane wybuchy ekstrawersji max, to dajcie znać! Poniżej jest do tego kilka fajnych guziczków. I nawet komentarz można zostawić! WOW!